Mandriva i sytuacje awaryjne
Linux to podobno najbezpieczniejszy i najstabilniejszy system operacyjny na rynku, dodatkowo charakteryzuje się najmniejszym współczynnikiem awaryjności. Nie będziemy roztrząsać czy to prawda czy nie, choć trzeba przyznać, że w porównaniu chociażby z tworem Microsoftu (czyli po prostu serią Windows) Linux to system wybitnie stabilny i odporny na awarie. Co jednak zrobić kiedy ona już nas spotka? Zwykle awarie w systemie Linux zdarzają się nie samemu systemowi, a raczej aplikacjom, które pod nim są wywoływane. Zwykle, o ile korzystamy z systemu Windows, w przypadku zawieszenia programu, bądź braku odpowiedzi z jego strony, uruchamiamy Menadżera zadań (skrót klawiszowy znany prawie wszystkim użytkownikom systemu Windows - CTRL + ALT + Delete) i kończymy proces danej aplikacji. Jak ta sprawa wygląda w Linuksie? Wygląda ona dosyć podobnie, albowiem kiedy już taka zawieszka nam się przydarzy możemy go zamknąć albo z konsoli (poprzez skorzystanie z polecenia "kill"), albo poprzez odpowiednik windowsowskiego Menadżera zadań, czyli np. xKill. Jeśli chodzi zawieszenie się samego systemu, producenci twierdzą, iż zdarza się to niezwykle rzadko i naprawdę trzeba się postarać by je wywołać, w takiej sytuacji wystarczy restart systemu i zdiagnozowanie powodu zawieszki, a następnie naprawienie tegoż błędu, czy problemu.